Category Archives: Liberec

Ještěd – mój fotograficzny obiekt

Widuję go codziennie, za każdym razem kiedy wchodzę po schodach do mieszkania zerkam czy jeszcze stoi, w co się ubrał. Byłam tam w nocy, we mgle nie wyglądał już jak rakieta, przypominał zjeżdżalnie z nieba. Przy jasnym nocnym niebie widać tylko czerwone światełka, które wciąż obserwują ludzi w Libercu, a może tylko dają znać, że on tu jest, nad nimi./Vidím ho každý den. Pokaždé když jdu po schodech ke svému bytu, dívám se, jestli stále ještě stojí, do jakých šatů se oblékl. Byla jsem tam v noci; v mlze již nevypadal jako raketa, připomínal nebeskou skluzavku. Na jasné noční obloze jsou z něj vidět pouze červená světélka, která sledují lidi v Liberci a možná jen upozorňují, že on je tady, nad nimi

DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0DCF 1.0

DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0

Čtení v zeleni

Kiedyś przeczytałam: „to, że książka jest najlepszym przyjacielem człowieka jest prawdą. Każdy ma przecież prawo przeżywać jakieś inne historie, poza rzeczywistością“. Nasza środowa akcja o nazwie „Čtení v zeleni“ (Czytanie w zieleni), zorganizowana nad miejską zaporą wodną, miała zachęcić mieszkańców do zatrzymania się i spędzenia chwili, właśnie z książką w ręku.

Dlaczego zorganizowaliśmy takie wydarzenie? Od jakiegoś czasu liberecka

Občanská knihovna w której działamy, zajmuje się promocją idei Knihotoča – w Polsce znanego jako bookcrosing. Ideą akcji jest wymiana książkek między czytelnikami w dość ciekawy, bo niewidzialny sposób. Przeczytaną lekturę możemy zostawić w jakimś miejscu publicznym – na przystanku, w knajpie, sklepie czy na dworcu, a następnie śledzić dokąd zawędrowała, kto ją przeczytał i jaką ma o niej opinię. W śledzeniu ma nam pomóć strona www.knihotocz.cz.

W tę środę książki z Občanskej knihovny czekaly na nowych właścicieli na ławkach. Piękna pogoda plus dobra książka to właściwe połączenie. Dla wielu z pewnością jedno z lepszych na spędzenie wolnego czasu. Wyznaczając datę naszego happeningu, postanowiłam zaufać prognozom z czeskich stron – na szczęście nie pomyliłam się. Pogoda była jak na zamówienie!

Oprócz akcji, wraz ze znajomymi Czechami uczęszczających na nasze lekcje polskiego, siedząc na kocu i popijając czeskie piwo, poznawaliśmy polskich pisarzy i ich dzieła, opowiadaliśmy o naszych ulubionych autorach i tłumaczyliśmy wiersze Miłosza.

Podczas happeningu przechodnie mogli włączyć się też w „knihotoč cytatów i mott“, dzieląc się z innymi ciekawymi tekstami. Chciałabym przytoczyć jeden z nich: „Życie jest jak łąka z fiołkami. Ale jak tylko się po jakiegoś schylisz, ktoś Cię kopnie w tyłek…

Jak najmniej kopnięć :)“

 

Pozostaje mi tylko napisać, że przyłączam się do tego uroczego życzenia.

DSC_0624DSC_0640

Kdysi jsem si přečetla: „to, že kniha je nejlepším přítelem člověka, je pravda. Každý má přece právo prožívat nějaký příběh mimo realitu“. Naše středeční akce nazvaná “Čtení v zeleni” a uskutečněná na Liberecké přehradě, měla podnítit lidi k zastavení se a strávení aspoň chvilky s knihou v ruce.

Proč jsme se rozhodli zorganizovat právě takovou akci? Od jisté doby se totiž liberecká Občanská knihovna, ve které působíme, zabývá podporou myšlenky tzv. Knihotoče. V Polsku je tato akce známá jako bookcrosing. Její ideou akce je výměna knih mezi čtenáři poněkud netradičním způsobem, protože dárce se s příjemcem nesetkává osobně. Přečtenou knihu je možné zanechat na nějakém veřejném místě – na autobusové zastávce, v hospodě, obchodě nebo na nádraží, a pak sledovat kam se dostala, kdo ji přečetl a jaký na ni má názor. Zájemcům o tyto informace pomůže stránka www.knihotocz.cz.

Ve středu očekávaly knihy z Občanské knihovny nové majitele na lavičkách. Krásné počasí plus dobrá kniha to je skvělé spojení. Určitě pro většinu lidí jedna z těch lepších variant trávení volného času. Když jsem přemýšlela, kdy náš happening uskutečnit, rozhodla jsem se důvěřovat předpovědi počasí na českých internetových stránkách – naštěstí to vyšlo. Počasí bylo jako na objednávku!

Kromě této akce jsme měli spolu se známými Čechy hodinu polštiny. Seděli jsme na dece a popíjeli české pivo, poznávali jsme polské spisovatele a jejich díla, bavili jsme se o svých oblíbených autorech, předčítali a překládali básně Czesława Miłosza.

Během happeningu jsme měli možnost zapojit se též do „kolotoče knižních citátů“ a podělit se tak s ostatními o zajímavá slova. Jeden citát za všechny: „Život je jako louka fialek, ale jen se pro nějakou sehneš, tak tě někdo kopne do prdele…

Co nejmíň kopanců :)”

 

Zbývá jen dodat, že se k tomuto půvabnému přání připojuji.

DSC_0628DSC_0647

Liebiegovo městečko – miasto w mieście/město v městé

DCF 1.0DCF 1.0

DCF 1.0DCF 1.0Niepozorna część Liberca  a jednocześnie jedna z ładniejszych części, to właśnie Liebiegovo městečko. Gdy wchodziłam tam od strony zrujnowanej Textilany nie podejrzewałam, że coś za tym może się kryć jeszcze. Tymczasem idziesz drogą od Textilany i jesteś w innym świecie, czas jakby się zatrzymał, samochody jakby się zatrzymały, jest cisza, prawie nie ma ludzi. Nic dziwnego, że  jeśli tylko ktoś chce przyjechać do Liberca zostaje wciągnięty w wycieczkę właśnie po Liebiegovym mětečku. Pierwszy raz byłam tam sama gdy jeszcze była zima, nie doszłam do głównego placu – bo wybrałam drogę w lewo i dzięki temu zobaczyłam potęgę bliskich gór, jeszcze ośnieżonych i trafiłam na cmentarz, który jest jakby na granicy miasteczka.

Druga wycieczka już z Kasią, jej chłopakiem Kamilem i Pavlem, naszym nieocenionym przewodnikiem odbyła się w bardziej sprzyjających okolicznościach pogodowych. Wtedy to usłyszeliśmy historię tej części Liberca. W początku wieku XX, kiedy rodzina Liebiegův inwestowała w Liberec, zbudowała Textilane, zbudowała też miasteczko dla swoich ważniejszych pracowników. Był to dla niego interes, był właścicielem firmy budowlanej, właścicielem granitu z którego potem budował, wszystko miał pod ręką. Podejrzewamy, że zwykli pracownicy mieszkali w pozostałych częściach Liberca. Ale przez to też cała część wygląda jak wiejskie miasteczko, pracownicy mieli swój kościół na wzgórzu, gdzie teraz jest siedziba Kościoła Ewangelistów Dnia Siódmego. Mieli też swoją szkołę, teraz jest to prywatna szkoła Doctrina. I nie zabrakło sklepów, na placu pod Branou. możecie nawet zajrzeć przez okno sklepu kolonialnego i zobaczyć stary grzejnik i chyba pierwotną tapetę jaka była  w tym sklepie. Po drugiej stronie była gospoda. Dziwne, że mieszkańcy Liebiegovego městečka wolą schodzić w dół do centrum Liberca, a nie do swojej urokliwej gospody, którą mieli w pobliżu.

Dla nas była to też okazja do okrycia kamieniołomu, już nieczynnego, ale wykorzystywanego przez górołazów. Ukryty gdzieś w zakamarkach podwórza. Podobno zimą dzięki wodzie lanej z góry przedstawiał widok bajkowej krainy.

Trudno dziś uwierzyć, że Textilana jeszcze w 2005 roku tętniła, trudno uwierzyć, że miasteczko nazywane miastem w mieście kiedyś faktycznie było samowystarczalne. Dziś cisza na ulicach, nawet własnej gospody nie ma.

DCF 1.0 DCF 1.0DCF 1.0 DCF 1.0   DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0    DCF 1.0

Nénapadná čast Librce a tem samem taky jedná z krasnych častí je pravě Liebiegovo městečko. Když vstupovala jsem na ní od straný zničené Textilany nemohla jsem předpokladat že další čast to okouzlující domky. Mezitím jdeš dal cestou od Textilany a jseš v jiným světe, čas vypada se ne jít dal, auta taky ze zastavily, je ticho, skoro nejsou lide tam. Tak nema v tem nic zvlaštécho že když někdo navśtěvuje Liberec bude pozvan na výlet pravě po tem Liebiěgověm městečku.

Po prve była jsem tak ješte když była zima ale nebyla jsem na hlavním naměstí, naměstí pod Branou, kvůli tomu že jsem vybrala opačný směr. Ale diky tomu mochla jsem uvidět hory v sněhu, a vypadaly tak blízko. Zašla jsem na hřbitov, který je asi na hranicy města v městě.

Další výlet konal se už z Kasiou, ji klukem  a Pavlem, který je našem nejlepším prúvodcou. Počasí było už lepší, jako že to był už květen. A Pavle vypravil nam historie tej častí Liberce. Na začatku XX století, když čescy magnaty Liebiegově investovali v Liberec, postavily taky Textilanu, a kolem jí důmy pro odborních zaměstnanců. Pro Liebiegů był to obchod když měl on stavební podník a všechno měl na dosachněty růkou. Důmky nebyly obvykle, utvořily víc něco napodobe věsničky. Zaměstnancy měly taky svůj kostel, na kopcu, kam ted je sídlo Církve Adventistů sedmého dne. Měly taky svoji školu, která ve součastností je soukromou školou Doctrina. Nechybělo taky obchodu, které były umistěné na naměstí pod Branou. Je možnost kouknot do jedného obchodu, obchodu kolonialnécho, kde asi nic nezměnilo se v prosotru, je tam stary radiator, a taky púvodní tapeta. Alespoň tak vypada. Na drugé straně była hospoda. Zvlaštne je pro mě to že obywatele Liebiegového Misteka raděj jdou k centrum města a ne mít hosopdy v pobliží.

Prochazka po Liebiegovém městečku to taky odkrytí lomu, ted už nečínnecho, ale za to používanécho na horolezectvi. Je on skryty někde v nádvoří. Slyšeli jsme že v zimě diky vodě která splyvala z hory utvořilo to pohadkový pohled.

Těžko je dát víru že ješte v 2000 roku pracovno v Textilane, těžko je taky dat Viru že město v měste někdy bylo soběstačné. Dnes ticho na ulicy, a ani hospudka není.

DCF 1.0 DCF 1.0