Monthly Archives: August 2014

Trzeba iść dokądkolwiek…

Trzeba iść dokądkolwiek. Trzeba ufać drodze.

Gnuśnieję kiedy nigdzie z domu nie wychodzę. DCF 1.0 DCF 1.0

Tak pisał kiedyś Jan Sztaudynger, fraszkopisarz, poeta, tłumacz i prozaik. Przez cztery lata mieszkał w Szklarskiej Porębie, gdzie powstało kilka jego wierszy. W roku 2009 została otwarta Duża Sztaudyngerowska Trasa Turystyczna, która stała się celem naszej wyprawy do Szklarskiej Poręby. Ostatecznie jednak zbłądziliśmy w trochę inne tereny…

Zaczęliśmy podróż w Libercu wsiadając do szynobusu wyprodukowanego przez Pesę, polską firmę z siedzibą w Bydgoszczy. Niestety w Jabłoncu nad Nysą (z powodu modernizacji torów) musieliśmy się przesiąść do autobusu. Do pociągu, tym razem Maryśki, wsiedliśmy znów na przystanku w Kořenovie. Pociąg ten jest chyba najgłośniejszym i najbardziej trzęsącym pociągiem, ale droga nim przez góry to czysta przyjemność. Zwłaszcza kiedy można wymyślać rymy do polskich słów takich jak zaklęty, szum, włóczyć, juhas.

Na przystanku Szklarska Poręba Huta zaczęliśmy pieszą wędrówkę. Doszliśmy do nieczynnej Huty Kryształów „Julia”, ale dzięki uprzejmości pana z psem mogliśmy zajrzeć do głównej hali. Może kiedyś to miejsce znów zacznie tętnić życiem, ponoć jest taki plan. Trzeba też dodać, że sama nazwa Szklarskiej Poręby wiąże się z hutami szkła, które licznie powstawały na tym terenie już w XIV wieku, ale były one hutami wędrownymi to znaczy, że karczowano pod nie las, przez co powstawała poręba.

DCF 1.0 Cel drugi to wodospad Kamieńczyk, gdzie kręcono zdjęcia do Opowieści z Narnii, po czesku Letopisy Narnie. Tutaj też dostrzegliśmy pierwszą tablicę z fraszkami Jana Sztaudyngera. Dalej nasza droga prowadziła czerwonym szlakiem na Halę Szrenicką, gdzie w tamtejszym schronisku jedyne piwo, które jest z beczki to czeski Skalniak. Choć po siedzących wkoło można stwierdzić, że większym powodzeniem cieszyło się piwo z butelki. Taka mała różnica między Czechami i Polakami – pierwsi wolą beczkowane piwo, drudzy butelkowe.

SzlakiemDCF 1.0 zielonym okrążyliśmy Szrenicę i to był dobry wybór, bo na naszej ścieżce było mało ludzi, w miarę cicho i pełno nieziemskich widoków. Dalej szliśmy Mokrą ścieżką zastanawiając się nad tym czy będzie padał deszcz, ale mimo groźnych chmur nic nie spadło z nieba.

Zjedliśmy jeszcze pierogi w schronisku Pod Łabskim Szczytem na wysokości 1168 m.n.p.m. Jest to chyba najpopularniejsze danie, którym chwalimy się w Czechach, ale trzeba przyznać, że odpowiednio przygotowane są pyszne. Samo schronisko jest dość stare, choć brakuje w nim prawdziwej górskiej atmosfery. Zostało ono odbudowane po pożarze w 1914 roku, wcześniej w tym miejscu znajdowała się strażnica graniczna, buda myśliwska, potem pasterska i w końcu schronisko. My podążaliśmy dalej Czeską Ścieżką w dół, która mogła istnieć już w XIII wieku kiedy prowadziła od kasztelani we Wleniu do źródeł Łaby, można więc powiedzieć, że jest to najstarsza ścieżka łącząca Śląsk i Czechy. Na niej też powstały dwie fraszki, które możecie przeczytać poniżej.DCF 1.0                                                                                   DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0

Dalsza droga minęła nam bardzo szybko, głównie przez chęć zdążenia na ostatni pociąg do Czech o godz. 18.40. Dlatego tylko rzuciliśmy okiem na Wodospad Szklarki, który może jest i niższy o 320 metrów od Wodospadu Kamieńczyk, ale swoją magię, inną, posiada.

Dalej bieg na Złoty Widok, łyk wody, kilka zdjęć i ruszamy ścigając się z czasem przez miasto, choć świerszcze grają intensywnie, a wokół tylko las i łąka. Nie daliśmy się zaczarować i zdążyliśmy 10 minut przed odjazdem naszego pociągu.

DCF 1.0 DCF 1.0

Liebiegovo městečko – miasto w mieście/město v městé

DCF 1.0DCF 1.0

DCF 1.0DCF 1.0Niepozorna część Liberca  a jednocześnie jedna z ładniejszych części, to właśnie Liebiegovo městečko. Gdy wchodziłam tam od strony zrujnowanej Textilany nie podejrzewałam, że coś za tym może się kryć jeszcze. Tymczasem idziesz drogą od Textilany i jesteś w innym świecie, czas jakby się zatrzymał, samochody jakby się zatrzymały, jest cisza, prawie nie ma ludzi. Nic dziwnego, że  jeśli tylko ktoś chce przyjechać do Liberca zostaje wciągnięty w wycieczkę właśnie po Liebiegovym mětečku. Pierwszy raz byłam tam sama gdy jeszcze była zima, nie doszłam do głównego placu – bo wybrałam drogę w lewo i dzięki temu zobaczyłam potęgę bliskich gór, jeszcze ośnieżonych i trafiłam na cmentarz, który jest jakby na granicy miasteczka.

Druga wycieczka już z Kasią, jej chłopakiem Kamilem i Pavlem, naszym nieocenionym przewodnikiem odbyła się w bardziej sprzyjających okolicznościach pogodowych. Wtedy to usłyszeliśmy historię tej części Liberca. W początku wieku XX, kiedy rodzina Liebiegův inwestowała w Liberec, zbudowała Textilane, zbudowała też miasteczko dla swoich ważniejszych pracowników. Był to dla niego interes, był właścicielem firmy budowlanej, właścicielem granitu z którego potem budował, wszystko miał pod ręką. Podejrzewamy, że zwykli pracownicy mieszkali w pozostałych częściach Liberca. Ale przez to też cała część wygląda jak wiejskie miasteczko, pracownicy mieli swój kościół na wzgórzu, gdzie teraz jest siedziba Kościoła Ewangelistów Dnia Siódmego. Mieli też swoją szkołę, teraz jest to prywatna szkoła Doctrina. I nie zabrakło sklepów, na placu pod Branou. możecie nawet zajrzeć przez okno sklepu kolonialnego i zobaczyć stary grzejnik i chyba pierwotną tapetę jaka była  w tym sklepie. Po drugiej stronie była gospoda. Dziwne, że mieszkańcy Liebiegovego městečka wolą schodzić w dół do centrum Liberca, a nie do swojej urokliwej gospody, którą mieli w pobliżu.

Dla nas była to też okazja do okrycia kamieniołomu, już nieczynnego, ale wykorzystywanego przez górołazów. Ukryty gdzieś w zakamarkach podwórza. Podobno zimą dzięki wodzie lanej z góry przedstawiał widok bajkowej krainy.

Trudno dziś uwierzyć, że Textilana jeszcze w 2005 roku tętniła, trudno uwierzyć, że miasteczko nazywane miastem w mieście kiedyś faktycznie było samowystarczalne. Dziś cisza na ulicach, nawet własnej gospody nie ma.

DCF 1.0 DCF 1.0DCF 1.0 DCF 1.0   DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0    DCF 1.0

Nénapadná čast Librce a tem samem taky jedná z krasnych častí je pravě Liebiegovo městečko. Když vstupovala jsem na ní od straný zničené Textilany nemohla jsem předpokladat že další čast to okouzlující domky. Mezitím jdeš dal cestou od Textilany a jseš v jiným světe, čas vypada se ne jít dal, auta taky ze zastavily, je ticho, skoro nejsou lide tam. Tak nema v tem nic zvlaštécho že když někdo navśtěvuje Liberec bude pozvan na výlet pravě po tem Liebiěgověm městečku.

Po prve była jsem tak ješte když była zima ale nebyla jsem na hlavním naměstí, naměstí pod Branou, kvůli tomu že jsem vybrala opačný směr. Ale diky tomu mochla jsem uvidět hory v sněhu, a vypadaly tak blízko. Zašla jsem na hřbitov, který je asi na hranicy města v městě.

Další výlet konal se už z Kasiou, ji klukem  a Pavlem, který je našem nejlepším prúvodcou. Počasí było už lepší, jako že to był už květen. A Pavle vypravil nam historie tej častí Liberce. Na začatku XX století, když čescy magnaty Liebiegově investovali v Liberec, postavily taky Textilanu, a kolem jí důmy pro odborních zaměstnanců. Pro Liebiegů był to obchod když měl on stavební podník a všechno měl na dosachněty růkou. Důmky nebyly obvykle, utvořily víc něco napodobe věsničky. Zaměstnancy měly taky svůj kostel, na kopcu, kam ted je sídlo Církve Adventistů sedmého dne. Měly taky svoji školu, která ve součastností je soukromou školou Doctrina. Nechybělo taky obchodu, které były umistěné na naměstí pod Branou. Je možnost kouknot do jedného obchodu, obchodu kolonialnécho, kde asi nic nezměnilo se v prosotru, je tam stary radiator, a taky púvodní tapeta. Alespoň tak vypada. Na drugé straně była hospoda. Zvlaštne je pro mě to že obywatele Liebiegového Misteka raděj jdou k centrum města a ne mít hosopdy v pobliží.

Prochazka po Liebiegovém městečku to taky odkrytí lomu, ted už nečínnecho, ale za to používanécho na horolezectvi. Je on skryty někde v nádvoří. Slyšeli jsme že v zimě diky vodě která splyvala z hory utvořilo to pohadkový pohled.

Těžko je dát víru že ješte v 2000 roku pracovno v Textilane, těžko je taky dat Viru že město v měste někdy bylo soběstačné. Dnes ticho na ulicy, a ani hospudka není.

DCF 1.0 DCF 1.0