W poszukiwaniu pięciu zmysłów, a nawet dalej, cz.1/ Hledání pěti smyslů na Smrku, a dokonce ještě více č. 1.

 

Na horách je všechno co miluji, protože hory jsou poezie, odpočinek, slunce a déšť, protože tam je člověk blíž tomu čemusi. Protože se tam probouzí všechny smysly. A ty můžeš zvolnit.

DCF 1.0 DCF 1.0

 

Zrakem na Nové Město

Do Nového Města pod Smrkem jsem přijela vlakem. Krátká cesta městem, výraz překvapení na tvářích místních obyvatel, když spatřili osobu s foťákem, a hned jsem za městem. Tomuto městu chybí takové kouzlo, jaké má třeba obec Bílý Potok, což je vidět především při procházce ulicemi města. Z vrchu vypadá Nové Město jako park, jen sem tam jsou vidět domky. Všude stromy a stromy. A na mě čekala ještě cesta lesem. Mám ráda les prosvětlený prvnímí paprsky slunce. V tu dobu (a po západu slunce) vypadá les jako krajina lesních skřítků, kterou nepochybně je. Není nic zvlaštního na tom, že když se přede mnou objevil Potok Kyselka a magická mlha vystupující spoza smrků, upoutalo to můj zrak. Sluch přitáhl šum vody, která se přelévala z kamene na kámen a nos hned pocítil vůni smrků, které byly čerstvě pokácené. Nohy samy odbočily u místa zvaného U kyselky kousek z modré cesty a přišly k prameni Kyselky, kde je možné napít se studené, horské vody. Na tomto místě i smysl chuť byl překvapen, protože se ukázalo, že název potoka není nahodný.

DCF 1.0 DCF 1.0

Konečně na kopec

Moje zastávka U Kyselky byla ve výšce 545 m a Smrk měří 1124 m. Cesta vedla mezi stromy a nebyla tam žádná vyhlídka do okolí. Také i tady je možné se utěšit malými objevy. Nejdřív sem potkala hlemýždě bez ulity neboli slimáka. V polštině je jeho název ślinik wielki (łac. Arion rufus). Zatím jsem viděla slimáka v hnědé barvě, protože spousta z nich vylézá po dešti v Liberci, viděla jsem i modré slimáky v Beskydech. Přestože byla Kyselka už dlouhou dobu za mnou, potkala jsem čas od času úzké potůčky vody. První turisty jsem potkala na křižovatce cest: modré, zelené a červené pro cyklisty. Vydala jsem se dál do kopce. Kolem mě stromy a na cestě trochu bláta. A nakonec smrt Pecha. Na tomto místě na tabulce je popis nešťastné okolnosti úmrtí Adolfa Pecha v roce 1933, hajného z Nového Města pod Smrkem. Můžete si tu posedět na lavičce a poprvé se rozhlédnout okolí. Vyplatí se tu na chvilku se pozastavit. Můžete jíst maliny, pozorovat motýly bojující o místo na jedné z květin a přemýšlet o tom, kdo zapnul cvrčky. Neuklidnili se až do příchodu k samému Smrku, těsně před vrcholem jsem zaslechla další podivný zvuk – cik cik, tik tik. Bohužel, mé poznávací schopnosti zvuků se blíží nule.

DCF 1.0 DCF 1.0

A kudy teďka, značení na…

Na tabuli o smrti Adolfa Pecha, se někdo rozhodl vyjádřit své pobouření nad nedostatečným označením rozcestníku. Je to místo, kde cesta, kterou jsem přišla, se připojuje ke kamenité cestě a je pravda, že je nutné se dobře podívat kolem sebe, abyste v dálce uviděli značku označující cestu ke Smrku. Šla jsem opět do kopce a mezi vysokými kapradinami. Ale asi po 15 minutách cvrčci dále hrají koncert, a po dalších pěti set metrech, si znovu můžete vychutnat studenou horskou vodu, ke které brání přístup dřevěná soška, jejíž jméno jsem nemohla přečíst. Čas od času se zde nachází také informační tabule na vysokých tyčích, takže nemůžete zabloudit. Poslední kousek není tak strmý, a přestože je obtížné rozpoznat vrchol kvůli své šířce, je tu uvedeno česky, polsky a německy, že je zde Smrk.

DCF 1.0 DCF 1.0

W górach jest wszystko co kocham, bo góry to poezja, wytchnienie, słońce i deszcz, bo tam jesteś bliżej tego czegoś. Bo tam wszystkie zmysły budzą się. I zwalniasz.

 

Wzrokiem na Nowe Miasto

DCF 1.0Przyjechałam pociągiem do Nowego Miasta pod Smrkiem, krótka droga przez miasto, miny zdziwionych mieszkańców na widok człowieka z aparatem i już jestem poza miastem, z widokiem na łąki i z ławeczką by zjeść śniadanie i popatrzeć na to Nowe Miasto. Miastu brakuje tego uroku jakie mają takie miejscowości jak Bílý Potok, co widać zwłaszcza spacerując ulicami. Za to z górki wygląda jak park, tylko gdzie niegdzie widać domy. Wszędzie drzewa i drzewa. A mnie czekała droga lasem, ale ja lubię las oświetlony pierwszymi promieniami słońca. Wtedy (i podczas zachodu słońca) przypomina krainę leśnych ludków, którą zapewne jest. Nic więc dziwnego, że kiedy pojawił się potok Kyselka i magiczna mgiełka wśród wysokich świerkow, przyciągnęła wzrok. Słuch zatonął w szumie wody przelewającej się z kamienia na kamień, a węch od razu wyczuł ścięte świerki. I nogi same, w miejscu zwanym U kyselky, zboczyły kawałek z niebieskiego szlaku i znalazły się u źródełka aby napić się zimnej, górskiej wody. Tutaj zmysł smaku zaskoczenia, okazało się, że nazwa rzeki nie jest przypadkowa.

W końcu pod górę

Mój przystanek U Kyselky to 545 m.n.p.m., zaś Smrk to 1124 m.n.p.m. Droga prowadziła DCF 1.0wśród drzew, bez spektakularnej panoramy na okolicę. Ale i tutaj można cieszyć się drobnymi odkryciami. Najpierw spotkałam czarnego ślimaka bez skorupki czyli ślinik wielki (łac. Arion rufus). Dotąd widziałam ślimaki z tej rodziny  kolorze brązowym, bo pełno ich po deszczu w Libercu, były też niebieskie w Bieszczadach. Poza tym, choć Kyselka już dawno za mną, od czasu do czasu maleńkie strumyki wody dawały o sobie znać. Pierwsi turyści to rowerzyści na skrzyżowaniu szlaków: niebieskiego, zielonego z czerwonym rowerowym. A ja dalej pod górę, trochę po błocie, a wokół drzewa. I w końcu Śmierć Pecha. W tym miejscu na tablicy opisano okoliczności nieszczęśliwego postrzelenia w 1933 roku Adolfa Pecha, nadleśniczego z Nowego Miasta pod Smrkiem. Można tutaj przysiąść na ławeczce i kontemplować pierwsze tak rozległe widoki. Dobre miejsce żeby chwilę się zatrzymać, zjeść malinę z krzaczka, poobserwować motyle walczące o miejsce na jednym z kwiatów i zastanowić się kto włączył te świerszcze. Nie uspokoiły się aż do samego Smrku, chwilę przed szczytem doszedł jeszcze jeden dziwny dźwięk – cik cik, tik tik. Niestety moja znajomość odgłosów zwierząt jest bliska zeru.

 

A kudy tetka, znaceni na…

Na tablicy o  śmierci Adolfa Pecha ktoś postanowił wyrazić swoje oburzenie na brak drogowskazu. Jest to miejsce gdzie ścieżka, którą przyszłam łączy się z kamienistą drogą i faktycznie trzeba się dobrze rozejrzeć żeby zobaczyć w oddali tabliczkę wskazującą drogę na Smrk. Podchodząc do niej już wiadomo, że znów będzie pod górę i to między wysokimi paprociami. Za to po jakichś 15 minutach odsłania się kamienna ścieżka, świerszcze dalej dają koncert, a po kolejnych pięciuset metrach znów można napić się zimnej, górskiej wody do której dostępu broni ludzik, którego imienia nie udało mi się odczytać. Co jakiś czas pojawiają się też tabliczki informacyjne na wysokich tyczkach, więc nie da się zabłądzić. Ostatni odcinek nie jest już tak stromy i choć szczyt jest trudno rozpoznawalny ze względu na swoją szerokość, to głosy czeskie, polskie i niemieckie nie pozostawiają wątpliwości. Oto Smrk.

DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0 DCF 1.0

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *